czwartek, 21 lutego 2013

Jack Frost i jego pedofilistyczna strona

Witamy w naszej kolejnej (po dłuuugiej przerwie...) analizie! Z racji naszej aktualnej fazy na Strażników Marzeń, postanowiłyśmy wziąć na ruszt fanfic o głównym tejże bajki bohaterze - Jacku Froście *ekhem*wcalenieszukałamopowiadaniaojackużebyzniszczyćałtoreczkęjużnasamymwtępie*ekhem*. Z racji iż jesteśmy kulturalne i nie chcemy do reszty upokorzyć aŁtoreczki (a także chcemy utrudnić wam znalezienie jej i nabicie na pal za to upokorzenie godności Jacka i wtargnięcie w kanon historii - idź, bo zaraz ja ciebie nabiję za wtargnięcie mi w wypowiedź), nie podamy linku do bloga, na którym zrodziło się to opowiadanie.

Analizują: Wiki&Ada

pierwsza kartka z dziennika Jack'a
Dziennik Jack’a                                     Piątek,02.11.2012
No to pierwsza rzecz, do której się przyczepię - TYTUŁ. Z MAŁEJ LITERY. GOD WHY?!
Jack prowadził dziennik... myślisz, że mu tusz w długopisie nie zamarzał?
I jeszcze tyle spacji... Cóż, przynajmniej data jest.

 Rano leciałem sobie beztrosko z wiatrem niczym ptak. 
Wiatr był niczym ptak?
Jeszcze zapomniałaś o potworze pożerającym przecinki.
O nie! Schowajmy się przed nim w szafie!
For Narnia!

Oglądałem jak dzieciaki idą do szkoły. 
Ty chory pedofilu.

Wszystkie szły jakieś smutne,(wcale się im nie dziwie kiedyś ja sam nie lubiłem chodzić do szkoły)  więc postanowiłem trochę rozruszać małe towarzystwo to była także szansa na to aby poprawić moje relacje z nimi. 
...Myślisz, że trzysta lat temu mieli coś takiego jak szkoła? .__.
Emm, rozruszać? Don't do drugs!

Może w końcu zaczną we mnie wierzyć. To by było coś, w końcu od kilkuset lat nikt we mnie nie wierzył i z resztą nadal tak jest jedynymi osobami z którymi mogę pogadać to Święty Mikołaj, Zębowa Wróżka i Zając Wielkanocny ,ale oni są o wiele starsi ode mnie a ja wolę zabawę i śnieg niż siedzieć z nimi przy herbatce.
Cheesus, jaki tasiemiec!
Jak mój na początku. :D
Oni nie siedzą przy herbatce >-> na litość boską, to nie moherowe wyznawczynie PiS'u!
Już na wstępie wtrąciłam, że to się nie trzyma kanonu. Przecież oni się rzucali śnieżkami... Oni się bawią!
Jack! Powiem Mikołajowi, jakie bzdury o nich rozpowiadasz! Dostaniesz tą rózgę, zobaczysz!


Byłem tak podekscytowany ,że aż z wrażenia zacząłem fikać koziołki w powietrzu. 
Ale że czym on był podekscytowany? Dziećmi idącymi do szkoły?
Mówiłam, że pedofil.

Nagle sprawiłem że zaczął padać śnieg, wielkie płatki śniegu z nieba. Pomyślałem sobie ale dzieci będą miały z tego ubaw (będą miały ubaw z tego, że pomyślał?) lepienie bałwana, bitwy na śnieżki i oczywiście zimowy spor (ale przecież spor to inaczej zarodnik ;n; chyba, że chodziło o tego Spora: ~klik~),  ale z drugiej strony śnieg w listopadzie to coś dla nich niezwykłego.
Pfff, w Polsce śnieg pada w maju i jakoś zawału nikt nie dostaje.

Schowałem się za drzewem, ulepiłem śnieżkę i czekałem na ten moment kiedy podejdzie jakieś dziecko i wtedy trach, ubaw po pachy. Zamachnąłem się i czekałem aż ktoś przejdzie tuż obok. Ktoś nadchodził . 

Ale dlaczego zamachnął się już wcześniej? Przecież to grozi utratą równowagi...

Aż  mnie zaczęły przechodzić  ciarki. 
Bo poczuł, że się przewraca?
Bo chciał rzucić śnieżką?
Tylko pedofile tak się tym ekscytują.

Czekałem i czekałem i rzuciłem jakiegoś chłopca i się przewróciłem. Wleciałem chichocząc się na drzewo 
Czemu on się chichotał na drzewo? O-o

(...) a on odwrócił się i powiedział ze zdziwieniem:


-Dobra kto to zrobił?!
Potwory zjadające przecinki wracają! Kryj się, kto może!


Wtedy powiedziałem dosyć cicho


-Na pewno nie to drzewo przed tobą-I zaczołem  się śmiać
Ja też zaczOłam się śmiać. Histerycznie.
*odgłosy agonii w bólu i rozpaczy*


A on spojrzał w górę i najwyraźniej mnie usłyszał. Wtedy spadłem z drzewa jak sparaliżowany i podszedłem do chłopca mówiąc:
Spadł z drzewa jak sparaliżowany... a zaraz potem wstał jak gdyby nigdy nic. Żadnego szoku pourazowego? Cholera! Myślałam, że tylko Pitch tak umie!



-Zaraz ty mnie słyszysz???-


Nie odpowiedział więc powtórzyłem pytanie bardziej naciskając:


-ty mnie słyszysz?????-
-Nie ku*wa nie słyszę!!!!!! Dowal więcej znaków zapytania, może będzie lepsza jakość dźwięku!
Potwory od przecinków wynagradzają nam swoją robotę masą znaków zapytania, yay.


Lecz on tylko kiwnął głową ,że tak!!! że tak !!!.
Jakiś zbłąkany potwór od przecinków przyszedł i wysrał kropkę na końcu zdania. 
Ale to pewnie tez przez to, iż po drodze najadł się wielkiej litery z początku zdania.
Albo przestraszył się tego natłoku wykrzykników.

Aż w końcu ja sam się złapałem za głowę, bo wcześniej trzymał mi ją ten miły chłopiec i wywróciłem przez zaspę za mną. 
Ja rozumiem, że można się przewrócić przez kota biegnącego po podłodze, albo przez krawężnik, ale naprawdę nie wiem, jak można się przewrócić przez zaspę. To musiała być chyba zaspa z lodu.
Cóż, można to zinterpretować też w ten sposób: skoro przenika przez ludzi, to dlaczego by i nie przez zaspy? Przypominam o braku kanonu. I fizyki.
A tak btw to skąd tu się nagle wzięła zaspa takiej wielkości, że nawet Jack się przewraca? I do tego przez nią?
W moim śnie poślizgnął się na lodzie, więc kto go tam wie...


Miałem motylki w brzuchu aż na samą myśl ,że te dziecko mnie widzi. 
Zaśmiał się a jego przyjaciele nie wiedzieli z czego. Tak po prostu chłopiec stanął na chodniku zaczął się dziwnie uśmiechać i kiwać głową aż tu nagle napad śmiechu to dla nich było pewnie trochę dziwne. 
Atak histerii / padaczki albo wrodzone skłonności psychopatyczne.

Wstałem otrzepałem się i oznajmiłem chłopcu że Będę w pobliżu, a żeby zabrzmiało to wiarygodniej, to walnąłem ''będę'' z wielkiej litery i teraz ma zmykać do szkoły razem z koleżankami i kolegami . To było naprawdę fantastyczne uczucie. 
Fantastyczne było zwracanie uwagi dziecku, że ma iść do szkoły? Lmao.

Długo nad tym rozmyślałem i postanowiłem pójść za nim po szkole ,aby dowiedzieć się gdzie mieszka. Mam nadzieję że mnie polubi i nie przestanie wierzyć, ponieważ to jest na razie moje „jedno światełko”.
Pedofil rzucający we mnie śnieżką, spadający z drzew i przewracający się przez zaspy? Co jak co, ale ja wolałabym jak najszybciej zapomnieć...
Ale mnie zauroczyło "światełko". Takie małe nawiązanie do mojej postaci, która nie ma światełka, a wierzy. C:
Rozumiem, że Jamie został wywalony z kanonu?
Tak, o to mi własnie chodziło.
(uwaga, dziwne myśli mode on) Albo Jamie już się zużył i Jack szuka innego chłopczyka.
*dramatyczne odwrócenie głowy w stronę Ady*

Cieszcie się, albowiem nie jest to ostatnia analiza tegoż opowiadanka - aŁtoreczka napisała jeszcze kilka części, nie omieszkamy więc pomaltretować również reszty tej - jakże cudownej - twórczości.

17 komentarzy:

  1. Autorka tej notki widocznie miała jakiś uraz do znaków przestankowych, więc trochę bolało patrząc na te puste albo przesadzone zdania. No cóż. Przynajmniej wasze komentarzy były świetne, a szczególnie ten w którym Ada wspomina o Jamie :D
    Czekam na więcej ;3
    FumyaHero

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, dziękuję w imieniu moim i Ady. :D
      Więcej możecie się spodziewać - kto wie - nawet i jutro. Kwestia czy do niej pójdę czy nie. :P

      ~Wiki (aka Raylighane)

      Usuń
  2. "Czekałem i czekałem i rzuciłem jakiegoś chłopca i się przewróciłem. Wleciałem chichocząc się na drzewo
    Czemu on się chichotał na drzewo? O-o"
    A mnie bardziej zdziwiło, że zamachnął się śnieżką a rzucił jakiegoś chłopca...xD No i jest za dużo "i".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, racja. Za dużo błędów na raz i to przeoczyłyśmy. :D
      Aj, niech tam zostanie, czytający może zwróci uwagę na twój komentarz.

      ~Wiki

      Usuń
  3. A ja uznaję jedną zasadę "Kto nie umie pisać, najgłośniej krytykuje tych którzy piszą". Krytyka jest krytyką i rządzi się swoimi prawami ale wy nie jesteście "krytyczne" ale "krytykanckie". Czytałem blog tej autorki, są tam błędy ale to nie one decydują o tekście. Tekst napisany do granic możliwości poprawnie może być o wiele gorszy (lub po prostu nudny) od tego w którym jest pełno błędów. Co do kanonu. Kanon to możecie mieć Pisma. W twórczości własnej można dodać co się chce i jak się chce. Oto moje zdanie. A jeszcze jedno, wpisywanie w komentarzu linku do tego postu uznaję jako reklamę co jest dla mnie nieuczciwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak, jak napisałam u góry po lewej w tym uroczym okienku. To nie jest prawdziwa krytyka, raczej czepianie się wszystkich, nawet tych najdrobniejszych błędów. A już w szczególności ja mam takie chamskie zapędy. Obrażanie autora nie jest naszym celem. Tak samo jak nie zmuszamy nikogo do czytania tego, jeśli uważa to za coś niepoprawnego.
      Link w komentarzu... dla mnie to nie jest reklama. Podałyśmy link dla autora. Ja gg nie mam, nie mogłam się inaczej skontaktować. Jak z komunikatorem u Wiktorii - cytuję ją: ''Nie działa, zrąbało się włączanie (również "ręczne") a odinstalować się nie chce. Geniusz Wika psuje komputery.''
      Jeśli tak bardzo ci zależy, podam w postach link do waszego bloga. Naprawdę, więcej zrobić niezbyt mogę.

      ~Ada~

      Usuń
    2. Uhm, zapomniałabym...
      Ja natomiast uznaję zasadę: ''krytykuj, gdy jesteś pewien, że potrafisz lepiej.''
      Bez urazy, ale opowiadania spłodzone przez moją wyobraźnię są... kreatywniejsze. Sensowniejsze. Lepsze. Jakkolwiek narcystycznie by to zabrzmiało.

      Usuń
    3. To mógłbym jakieś przeczytać?

      "Obrażanie autora nie jest naszym celem." ale rozumiecie, że ktoś może poczuć się dotknięty tymi "chamskimi zapędami". To nie są moje historie ale wystarczy mieć trochę empatii żeby wiedzieć, że autor może poczuć się niekomfortowo. A jeśli to ma być "zabawna krytyka" to może publikujcie te teksty które zostały do was wysłane z własnej woli.

      Usuń
    4. Dlatego też naprawdę nie zmuszamy do czytania naszych popisów, a link do bloga podesłałyśmy, aby własnie działać zgodnie z prawem - bo ukrywanie tego przed autorem byłoby tego prawa naruszeniem, czyż nie? :3

      A co do opowiadania - dobrze trafiłeś, bowiem w mojej głowie zrodziła się ostatnio bardzo ciekawa (a przynajmniej według Wiktorii, ale to jednak zawsze coś) historia. Tu masz wstęp, a tymczasem zabieram się za pisanie reszty: http://fav.me/d5w2iso
      Tylko, na litość, nie potraktuj tego z kolei jako próbę zareklamowania mojej galerii. Podaję link, jako że tam tą pracę wstawiłam, a wklejenie tego tutaj niepotrzebnie rozciągnęłoby stronę.

      ~ Ada

      Usuń
    5. No i popatrz, znowu żem zapomniała. |C co do krytyki tekstów podesłanych z własnej woli - naprawdę trudno znaleźć kogoś, kto zechciałby skazać swoją pracę na takie oględziny, toteż musimy pożywić się tym, co znajdziemy w Internecie. Chociaż, z tego co wiem, Wiktorii udało się namówić koleżankę do współpracy, więc zobaczymy, co z tego wyniknie.

      ~ Ada

      Usuń
  4. Jak to napiszę, to na sto procent dostanę podobną odpowiedź od was, jak powyżej. Ale to co wy robicie, między innymi autorce bloga z którego bierzecie te teksty, dla mnie to jest nie do przełknięcia. Ja się dziwie, że ona na ten temat, nic tutaj nie napisała. Ja rozumiem że dla was to i wyłącznie zabawa, ale tak jak zostało wspomniane wcześniej. Może to was nie obchodzi, ale autor może czuć się obrażony. Nie mówiąc już o tym że popularność bloga spadła. Sama obserwuję tego bloga, gadałam również z autorką i widzę co się dzieje. Może ona nie jest mistrzynią ortografii itp. ale dziewczyna dopiero się rozwija. Zagaduję że to jej pierwszy blog no i niestety, ma małe w tych sprawach doświadczenie. A co do tekstów co od niej kopiujecie, to mam pytane. Słyszeliście o czymś takim jak prawa autorskie? Jeśli ona nie wyraziła zgody na publikowanie swojej twórczości to wy pod żadnym pozorem nie macie prawa tego kopiować i wykorzystywać do własnych celów. I na koniec. Gdy przeczytałam wpis Ady na tym blogu, w poście "Przepraszamy za usterki", to myślałam że wyjdę z siebie. To już jest szczyt chamstwa. Nie dość że tą całą krytyką robicie z bloga i autorów (autorki szczególnie) pośmiewisko, to jeszcze ten chamski tekst "mało kto umiałby w ogóle zacząć takie opowiadanie i nie znudzić się po dwóch częściach". Podsumowując...Przepraszam, ale ja już dalej tego nie skomentuje, ponieważ posypałyby się tutaj wulgaryzmy.

    A zapomniałam. Mam propozycję. Wejdźcie sobie na blog autorki, która mam pseudonim Alex http://www.hermione-riddle-potter.blogspot.com/ . Wejdźcie i zobaczymy czy też z taką łatwością i chamstwem skrytykujecie taki blog. Potraficie jechać po całości na początkujących pisarzach, a zobaczymy czy z bloga i z autorki z wieloletnim doświadczeniem też sobie tak podrwicie.

    Pozdrawiam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jakiej odpowiedzi po mnie oczekujesz. Staram się nie powtarzać w kółko tego samego, a szukać odpowiednich kontrargumentów.
      Nie jesteśmy jedynymi osobami, które na swoich blogach w taki sposób analizują wyłowione w Internecie teksty. I wierz mi lub nie, ale w porównaniu do innych blogów, które nas poniekąd zainspirowały do rozpoczęcia tej działalności, jesteśmy naprawdę łagodne wobec autorów. Zgadzam się natomiast z twierdzeniem, iż w niektórych momentach naginamy granice szacunku, między innymi tyczy się to określenia 'aŁtoreczka' czy też jakże wymowny i rzucający wszystkim prosto w oczy nasze zdanie o opowiadaniu tekst na początku analizy pierwszej kartki z dziennika. Po namyśle doszłam do wniosku, iż sposób, w jaki wypowiedziałam się o autorce czy blogu jest w tym wypadku naprawdę okropny, jednakże - jak to zwykle u mnie bywa - zorientowałam się dopiero po opublikowaniu posta. Ale powtarzam, że w porównaniu do innych blogów, na których się wzorujemy, naprawdę nie wyrządzamy większej krzywdy autorom. Wplatamy sporo (nierzadko nieco kontrowersyjnego czy zboczonego) humoru i sporo dziwnej, niekiedy dość bezsensownej krytyki. I co? Na jednym z blogów - analizatorni, które śledzimy, administratorki wytykają autorowi błąd za błędem, każde najmniejsze niedociągnięcie, nie pozostawiają na nim suchej nitki. Określają twórców jako aŁtorów i aŁtoreczki, a ich prace jako tFUrczość bez żadnych skrupułów, nie bacząc na uczucia autorów. A potem podsyłają im linki do swoich analiz. I TO, a nie nasze komiczne dopiski, mogłyby znaleźć się pod sensownym ostrzałem oburzonych fanów przeanalizowanych blogów.
      ''Nie mówiąc już o tym że popularność bloga spadła.'' - pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to krótkie i treściwe ''dafuq?''. Co chcesz mi przekazać, pisząc to? Nie widzę tu żadnego związku. Sugerujesz, że przez nasz blog, który czytają trzy osoby na krzyż (i wszystkie trzy to nasze znajome, które nigdy Strażników Marzeń nie czytały i raczej nie przetrząsają całego Internetu w poszukiwaniu wszystkich możliwych blogów o Jacku), spada popularność bloga autorki? Doprawdy? Niby jaki wpływ ma nasza analiza? Kiedy ja czytam analizy na innych blogach, to zwykle zaglądam na bloga (czy gdzie tam autor publikuje swą twórczość) i czytam. Czytam wszystko, szukając kolejnych pomyłek i niedociągnięć. Może zasugerować poprawki. Ale CZYTAM. A jeśli nawet nie czytam, to z całą pewnością nie wpływa to na ''spadek popularności''. Bo na ogół nie czytam blogów. A jeśli już, to właśnie dzięki linkom do nich, podanych przy analizie jakiegoś fragmentu. Więc proszę, nie wmawiaj mi, że fani bloga po przeczytaniu naszej analizy (jeśli w ogóle sięgają po taką lekturę. I, na litość, skąd ci fani mieliby wytrzasnąć nagle link do naszej analizatorni? Czyżby specjalnie szukali w Internecie takich jak my, aby sobie obrzydzić dotychczas tak fascynującą dla nich lekturę bloga i już więcej tam nie zajrzeć?) stają się ni stąd ni zowąd zaciętymi wrogami blogera, szydzą z jego opowiadania, odsyłają w niepamięć dotychczasowe miejsce, gdzie mogli spędzić czas na czytaniu? Ot tak sobie, bez konkretnego powodu?
      Tak, nie jest mistrzem ortografii, zauważyłam to. Zauważyła również Wiktoria. Głównie to skłoniło nas do zainteresowania się blogiem i znalezienia w nim tematu do kolejnej analizy. Jeśli jest to jej pierwszy blog, życzę jej powodzenia w dalszych zabawach z pisaniem. Możliwe, że kiedyś stanie się w tym naprawdę dobra. Ale niestety ''life is brutal'' i każdy, kto zaczyna przygodę z działalnością w Internecie, musi się zmierzyć z falą antyfanów, trolli, ludzi czepiających się innych z braku innego zajęcia, pseudokrytyków i innego takiego cholerstwa. Aktualnie pisanie to nie tylko moje hobby, to poniekąd mój sposób na zarabianie i wspinanie się po szczebelkach - no, nazwijmy to tak z braku innego słowa przychodzącego na myśl - popularności. I na początku spotkałam się z makabryczną wręcz krytyką - bo każdy przecież ''wiedział i umiał lepiej''.

      Usuń
    2. Lepiej co? Krytykować? Ja krytykuję tych, których mam pewność, że przebijam pod względem talentu do pisania (czy jak inaczej chcesz to nazwać). Jak widzisz, nadal od krytyki uwolnić się nie zdołałam. Zawsze znajdzie się ktoś, kto akurat przelotnie dostrzeże miejsce, gdzie może trochę uszczypnąć inną osobę. Prawa autorskie - oczywiście, słyszałam. Idź dalej zbawiać świat przed nadużywaniem czy omijaniem praw autorskich. Uważasz, że jesteśmy jedynymi osobami, które w jakiś sposób igrają z tymi prawami? Już wspomniałam o wielu innych tego typu blogach - one też krytykują bez wiedzy autora. Obserwuję też naprawdę popularną stronę, gdzie publikowane są przetłumaczone przez administratora opowiadania. Gorsze lub lepsze. Ale tłumaczone. Bez wiedzy i zgody autorów. I jakoś adminowi łba nikt o to nie urywa. Ba, również w popularnych gazetach (dajmy na to chociażby CD-Action, nic ciekawszego mi aktualnie do głowy nie przychodzi) redaktorzy publikują amatorskie opowiadania i smagają je ostrą krytyką. A potem ktoś kupuje gazetę i jest w szoku, bo jego opowiadanie, które zamieścił w Internecie, zostało opublikowane i przeanalizowane w gazecie. Bez jego zgody. Life is brutal, Internet jeszcze bardziej. Jeśli coś w nim zamieszczasz, przygotuj się na krytykę. Życie mnie tego nauczyło.
      Nie byłoby żadnego problemu, gdyby Wiktoria nie podesłała na tamtym blogu linku do naszej analizy. Wtedy rozpętała się nagła, niespodziewana burza. Nic by się nie stało, gdyby nie wysłała. Autorka nigdy by się o tym nie dowiedziała. Tylko że TO właśnie byłoby łamanie praw - nie poinformowanie autora o takiej analizie byłoby niezgodne z prawem. Taki mały paradoks.
      Co do mojego wpisu na blogu - drugi raz na myśl przyszło mi wymowne ''dafuq?''. Najwyraźniej źle odebrałaś intencje, jakie zawarłam w moim komentarzu. Był to komentarz o jak najbardziej neutralnym, jeśli nie pozytywnym podejściu do autorki. Mówiąc "mało kto umiałby w ogóle zacząć takie opowiadanie i nie znudzić się po dwóch częściach" miałam na myśli fakt, że niewielu potrafi pisać opowiadania, nieważne czy lepszej, czy też gorszej jakości. A jej się UDAŁO. Mówiąc o tych ''mało których'' nie miałam na myśli jej. Więc wytłumacz mi, gdzie w tym wykryłaś jakieś ukryte chamstwo. Bo jeśli dostrzegasz w moim poście przekaz, którego ja nie widzę, to albo ze mną jest źle, albo ty uwalniasz nadmierne emocje i kierujesz się nadinterpretacją wszystkiego, co powiem.
      Podsumowując - przykro mi, że moja postawa skłania cię do użycia wulgaryzmów. Chociaż nie do końca rozumiem twoją wściekłość.
      Propozycja iście nie do odrzucenia, nie ma co. A może od razu weźmiemy się za krytykowanie Tolkiena albo Kinga? Krytykujemy tych, którym daleko do ideału, lub po prostu do ''poziomu''. Staramy się w ten sposób nakierować ich na dobrą drogę ku poprawianiu swych błędów i powiększania umiejętności literackich, jednocześnie wplatając do naszej krytyki sporo humoru, który każdy może interpretować na swój sposób i nic nie poradzę na to, że niektórzy mogą brać to za chamstwo. Blogerka, do której bloga link mi podałaś, na krytykę nie zasługuje, nie potrzebuje jej. Chociaż gdzieniegdzie gubi przecinki, to jednak jej opowiadania są napisane w zręczny i ciekawy sposób; w jej pracach oczu nie rażą błędy ortograficzne; fabuła ma to coś, co pozwala pozostać na blogu na dłużej. W blogu, który przeanalizowałyśmy, tego czegoś nie dostrzegłam, a fabułą oryginalnością nie grzeszy - i to skłoniło nas do zabrania się za analizę, za skrytykowanie, bo może dzięki temu autorka postara się zmienić opowiadanie na lepsze, a tych naszych trzech czytelników może się trochę uśmiechnąć od czasu do czasu, czytając nasze chore uwagi.

      Usuń
    3. Ja również pozdrawiam. Mam nadzieję, że w ogóle to przeczytasz, bo naprawdę przelałam tu wszystkie moje uczucia, dotychczas kłębiące się we mnie i dosłownie rozszarpujące mi wszystko w środku. Chociaż obawiam się, że nie wszystko zrozumiesz tak, jak ja to odbieram - według niektórych mam dziwne i ekscentryczne podejście do wszystkiego, więc może mój świat różni się od twojego, waszego. Liczę także, iż odpowiesz w normalny sposób - a nie zaczniesz rzucać we mnie przekleństwami, groźbami i wszystkim, co ci przyjdzie do głowy w jednej chwili. Chociaż przyzwyczaiłam się już do takich reakcji ludzi wobec moich słów.
      Albo po prostu nie odpiszesz. Zapomnisz, uznasz mnie za głupią dziewczynę, która załatwia sobie popularność w Internecie, żerując na innych, niewinnych ludziach.
      Jak chcesz. Jak uważasz.
      ~ Ada

      Usuń
  5. Nie obawiaj się, przekleństwa sobie orzczędzę. Byłam ostro na was wkurzona. Pewnie zareagowałam tak ostro, ponieważ nienawidzę krytyków. Nie bierzcie tego do siebie, ale tak już mam. Mam jedynie nadzieję że będziecie trochę łagodniej że tak powiem podchodzić do tej krytyki. Autorka tego bloga się nie załamała tym postem powyżej, ale ktoś inny by tak się załamał że opuścił by tego bloga. Ponieważ wstydziłby się swojej twórczości wiedząc że ludzie się z niej śmieją.

    Anne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię ci się, krytycy są okropnie marudni i wszędzie znajdą błąd. ;3 I tak, zgadzam się z tobą, żarty żartami, ale trzeba trzymać kąśliwe uwagi o autorach przy sobie. Mam nadzieję, że nie będzie nam miała tego za złe, jeśli przeanalizujemy resztę jej starych kartek - przysięgam, będę się pilnować z dziwnymi uwagami. |D niech pisze dalej, bo widzę u niej naprawdę wielką poprawę. Choć podejrzewam, że to dzięki nadzorowi Sebastiana. Cóż, każdy sposób dobry, by piąć się coraz to wyżej.

      ~ Ada

      Usuń
  6. Jako że jestem dobrze wychowana, nie użyję brzydkich słów. Jedyne mądre tu osoby to Librus i Anne Ch. Na siłę szukacie argumentów, by oczernić autora. Np. w pierwszym zdaniu! Naprawdę trzeba mieć rozprostowane fale na mózgu, żeby nie rozumieć, że to on leciał niczym ptak na wietrze. W końcu blog służy między innymi po to, żeby poprawić styl pisania! Krytyka ani mądra, ani śmieszna. Pewnie coś tam mi napiszecie albo przerobicie mój pierwszy post, ale szczerze - mało mnie to rusza. A autorka bloga skrytykowanego przez was to naprawdę zdolna pisarka!

    OdpowiedzUsuń