PS. zanim autorzy poczują się urażeni naszą pseudokrytyką, spójrzcie na prawo i przeczytajcie, co tam jest napisane w tym uroczym okienku obok początku nowego posta.
Analizują: Wiki&Ada
druga część pierwszej kartki z dziennika Jack'a
Pozwólcie, że już nie skomentuję tego braku wielkiej litery na początku...
Dziennik Jack’a cz.2 Piątek,02.11.12
A ja już mam ochotę się przyczepić do tej nieszczęsnej odmiany imienia Jack. Ten apostrof jest tu zupełnie zbędny, choćby nie wiem jak niepoprawnie by to brzmiało.
Ciekawe co mnie napadło żeby śledzić dziecko ,
Pedofil~!!
Ciągle zabierasz moje komentarze. :C To się robi denerwujące...
(...) chyba moja samotność mnie dobija ,ale w końcu on mnie widział i to się liczy. Teraz muszę tylko sprawić żeby jego wiara była jeszcze silniejsza ,aby nie przestawał wierzyć.
Pfew, jaki samolub. Myśli tylko o sobie. No i te nieszczęsne spacje nie po tej stronie przecinka co trzeba...
Byłem wysoko w chmurach, leciałem tak aby ten chłopiec mnie nie zobaczył.
Tak, zapewne podczas lotu w chmurach widziałeś doskonale wszystko na dole. Ty wiesz, na jakiej wysokości są chmury...?
Czułem podekscytowanie a zarazem strach że się nie uda, przed tym ,że on przestanie wierzyć.
Już się bałam, że przed czymś innym.
Usiadłem sobie na drzewie, na jego podwórku przez jakiś czas obserwowałem go co robi w swoim pokoju.
Co za pedofil, no nie wierzę. XD Ale swoją drogą, na jego podwórku nie było drzewa... I think so...
Mam nadzieję, że to nie zmieni się w niskobudżetowe yaoi.
Zaczął rozpakowywać swój szkolny plecak i odrabiać lekcje. Myślałem że to mu zajmie chwilkę ,ale to trwało aż godzinę. W pewnym momencie jakaś kobieta krzyknęła z dolnego piętra:
-Jamie, przyjdź na obiad !-
Ten głos brzmiał mi jakoś znajomo, ale nie byłem pewny.
O-o-o, ja wiem. To na pewno jego siostra. Kij z tym, że to różnica 300 lat, ale co tam. To na pewno jego siostra.
Jeśli tak, to musi być baaa(a)rdzo długowieczna. Ej, a może ta siostra ma na imię Bella? Jakiegoś Edwarda zawsze się znajdzie...
Gdy Jamie wyszedł ,ja wśliznąłem się po cichu przez okno. Obejrzałem jego pokój ściany były błękitne ,a dywan szarawy i puszysty jak świeży śnieg.
No tak, bo świeży śnieg ma to do siebie, że ma taki specyficzny szary odcień. A czasem nawet żółty się trafi.
Miał małe łóżko tuż pod oknem,
A dokładniej stało tu -
Nie zapominaj o wywaleniu wszystkiego z kanonu. Jak chrzanić, to po całości.
(...) a pod ścianom stało biurko
Ścianom stało biurko?! Yaoi rodem z Ikei!
(...) i duża szafa poobklejana różnymi plakatami. Przyglądałem się jakiś czas jego pokoju. W pewnym momencie usłyszałem jak ktoś wchodzi po schodach. Pomyślałem muszę się gdzieś schować i to szybko. Z nerwów w ogóle nie pomyślałem jakie mogą być tego skutki i czy jakieś z tego wynikną.
Nie, nie wynikną. Przecież widział cię tylko Jamie. A nie sądzę, by wystraszył się Ciebie... pedofilu...
Stanąłem
-Czemu tutaj tak zimno?-
-Hmmm dziwne nie pamiętam kiedy otwierałem okno.
Rozumiem, że odpowiedział mu ktoś inny? Bo, gdyby to on odpowiedział sam do siebie, to przecież niepotrzebne byłoby przedstawienie tej wypowiedzi w formie... yy... *w trakcie pisania tego komentarza, Ada zgubiła się trzy razy* Na cholerę tu drugi myślnik przy odpowiadaniu do samego siebie?!
Ja już Ci w kinie mówiłam, że oni wszyscy to schizofrenicy. Jamie... akurat tutaj idealnie się wpasował.
Podszedł do okna i zamknął je. W tym czasie ruszyłem w jego kierunku. On się odwrócił i najwyraźniej zaparł mu dech w piersiach.
It's raping time~ *powiedziała głosem PewDiePie'a.*
Lecz po pewnym czasie uspokoił się i powiedział:
-To ciebie spotkałem dziś rano przed szkołom tak?-
Odnoszę wrażenie, że przy tym maczały palce potwory od przecinków. Coś za dużo wyrazów przybiera w tym opku liczbę mnogą.
-Tak, to mnie zobaczyłeś i to ja rzuciłem w ciebie śnieżką. Przepraszam cię za to, po prostu jestem tak jakby sam nie mam z kim pogadać (a Księżyc to co?!) i to dlatego cię rzuciłem.
Poczekajcie, uspokoję śmiech... Czytam to już drugi raz i nadal nie mogę z tego zdania. ZNOWU mowa o rzucaniu Jamiem. Za co, ja się pytam? Za co? XD
Jack rzucił Jamiego dla innego chłopca.
Jamie zaczął się podśmiewywać i zadawać dużo pytań. Dla mnie było to wielkie przeżycie porozmawiać z nim. Nasza rozmowa bardzo go fascynowała.
-Nazywam się Jack Frost i to ja sprawiam ,że jest zimno, mróz i śnieg. Jestem tutaj ponieważ we mnie wierzysz i mnie widzisz -.
Plus dla aŁtoreczki, bo nie pisze "Jack Mróz". Ulżyło mi. Jednak... potwory zjadające przecinki strikes back.
A ja zawsze myślałam, że on go widzi dzięki wierze. ._. a tymczasem aŁtoreczka kieruje fabułą na zasadzie ''Widzisz mnie, więc jestem.''
Ada, patrz! Widzisz tego jednorożca?! :D
Nasza rozmowa się dłużyła a ja nie lubię zbytnio domowego ciepła, więc zaproponowałem chłopcu abyśmy się udali do parku.
To teraz się dopiero zacznie pedofilia.
Jamie był tym tak podekscytowany że by zapomniał kurtki i czapki, a na dworze jest mróz.
Na dworze jest Mróz. Jack Mróz. *yeeeeaaaah*
Nie wiem, w stanie jakiej ekstazy było to dziecko, że zapomniało ubrań.
Oznajmiłem Jamie’mu że lepiej by było ,aby do naszej zabawy zaprosił swoich przyjaciół. Spotkaliśmy się w parku niedaleko stawu ,który był dla mnie znajomy lecz nie mogłem go sobie przypomnieć.
Cóż za NIEPRZEWIDYWALNY zwrot akcji!
Dlaczego mnie to nie dziwi, że to miasto na bank było wioską rodzinną Jacka...
Dzieciakom było trochę zimno i nie mogliśmy bezczynnie stać. Ulepiłem sobie małą stertę śnieżek. Dmuchnąłem w nią i rzuciłem w Jamiego. On się odwrócił i zaczął śmiać . Przybiegli jego przyjaciele ,ponieważ nie wiedzieli co się stało.
- Jamie! Dlaczego się śmiejesz sam do siebie?! Znowu nie wziąłeś leków na schizofrenię! D:
-Jamie czemu się śmiejesz ?, i czemu jesteś w śniegu?!-zapytała jedna z koleżanek
No tak, bo przecież śmiech to w dzisiejszych czasach coś zupełnie dziwnego i niespotykanego! Jamie był wyrzutkiem w oczach innych dzieci!
Ach, no i ta wypowiedź napisana w stylu staropolskim (nowe zdanie po znaku zapytania, pisane z małej litery)... i po przecinku.
-Ponieważ Jack znowu mnie rzucił śnieżką w plecy!- odpowiedział Jamie
-Kto to jest Jack? Przecież tu nikogo niema oprócz nas!!!-zapytała zdziwiona, podkreślając, że ma rację, obrzucając Jamiego stertą wykrzykników.
-Jak możesz nie wiedzieć kto to jest!? To on sprowadza pierwszy mróz i zimę, potrafi latać i iii . . .
Ach, kilka nadprogramowych "i" i spacje między kropkami w stylu Oktawii... dlaczego nagle zaczęłam nie lubić aŁtoreczki?
Jamie zaś sobie przypomniał co mu powiedziałem u niego w domu „tylko ci którzy we mnie wierzą mogą mnie widzieć i słyszeć.
Potwory od przecinków przerzuciły się na cudzysłowia na końcach cytatów.
One ewoluują, nie znasz się.
A tak btw to wcale nie powinno być w cudzysłowiu, bo nie zostało przytoczone konkretnie to, co Jamie od niego usłyszał.
Wówczas pomyślałem sobie: może by ich tez porzucać śnieżkami. Dla mnie to był doskonały pomysł. Dwie korzyści za jednym razem : 1-może uwierzą Jamie’mu ,a 2-to świetna zabawa. Rzucałem każdego po kolei śnieżkami i podszedłem do Jamiego,
-Morze czas na śnieżną wojnę.
Jack, opanuj się! Do morza dojdziemy w następnej części dziennika.
Nie w następnej. To dopiero za... dwie analizy. No i mi teksty kradniesz. :C
So close...
A, właśnie - uwaga, spojler.
Zabawa się powoli rozkręcała. Każdy na każdego. Moja natura kawalarza jednak zaczęła brać górę. Wziąłem sanki i gdy Jamie uciekał przed kolegą podsunąłem mu je.
Hmm... odnoszę dziwne wrażenie, że już gdzieś widziałam podobną scenę. Niee, musiało mi się wydawać... przecież aŁtoreczka nie zryła by wszystkiego co popadnie z filmu.
Raz krzyczał z radości ,a raz ze strachu. Leciałem kawałek przed nim ,i moim kijem obladzałem mu tor jazdy. Jechał bardzo szybko. W niektórych momentach nie nadążałem za nim.
Kurczę, teraz nie nadąża za sankami, a później w parę sekund dolatuje do bieguna, bo jego wiatr potrafi być uber-szybko. Dafuq?
Wyjechaliśmy na drogę; przed nami i za nami jechały samochody.
I pewnie jeszcze po lewej i po prawej stronie. A może nawet nad nimi.
Trąbiły na chłopca ,a ja się z tego śmiałem. Na koniec zrobiłem lodową wyskocznie po, której przejechał .Przez chwilę leciał . Na szczęście wylądował w zaspie. Nie cały ,ale ubawiony wybił sobie ząb o sanki.
*ogarnia sens zdania* Nie był cały ubawiony, ale wybił sobie ząb. A ja mam kalesony do brody, jak to w jednym opowiadaniu z CD-A... I w ogóle, jak można sobie ubawionym wybić zęby (tak, ma być "ubawionym, wiem co piszę)?
Ja się raczej zastanawiam, w jakiej pozycji on wpadł w tą zaspę, skoro przywalił o sanki. Jeśli te sanki wpadłyby przed nim, to razem z zębem rozbiłby sobie całą głowę. Jedyne racjonalne wyjaśnienie - wpadł tyłkiem w zaspę i przywalił głową o sanki, które wpadły w zaspę trochę później.
Właśnie nawet i to wyjaśnienie się nie sprawdzi. Jak można jechać głową na przedzie i wpaść tyłkiem w zaspę?
Nieudany frontflip? *like PewDie*
Cały czas po tym zdarzeniu Jamie mówił swoim przyjaciołom ,że: wstawia dwukropki nie tam, gdzie trzeba i przyjdzie do niego zębowa wróżka. Chyba Ząbek będzie na mnie bardzo zła za to ,że prze ze mnie mały wybił sobie ząb.
Tak, na pewno będzie zła za kolejny ząb do jej kolekcji...
Tego dnia nigdy nie zapomnę i ciekawe co mnie czeka w najbliższym czasie.
Oj uwierz, czeka cię wiele. I was, czytelników, też. :)
Yup, ale co dokładnie będzie się tam działo - tego nie zdradzimy (jeden spojler musi wam niestety wystarczyć). Zapewniamy, że będzie co krytykować, a my nie przegapimy tej okazji - w końcu psychiczna krytyka to nasze powołanie!
A takie pytanie czy cytat nie powinien być zaznaczony cudzysłowem?
OdpowiedzUsuńJaki cytat masz na myśli? Chodzi o całą treść opowiadania?
UsuńAda nie skapowała o co chodzi, bo nie kojarzy nicku. Niemniej, w tym przypadku cudzysłowie jest nie potrzebne.
Usuń~Wiki
Ekhm, CUDZYSŁÓW jak już, Panie Analizatorki. ;)
UsuńUm, racja, mój błąd. Już mi się dzisiaj wszystko plącze. Nawet "jest" czytam "jesteś" i wychodzą spory. o-O
Usuń~Wiki
Mnie w to nie mieszajcie. To Wika nie umie odmieniać rzeczowników ;-;
Usuń• Ada
Cśś, tylko z niektórymi mam problem. Czasami. Ale ja serio chyba powoli dostaję dysleksji. xD
Usuń~Wiki